Alec był teraz największym udziałowcem Szpitala w Parrington i zdążył już powiadomić placówkę. Kiedy więc Jenny pędziła do środka, pielęgniarki czekały już przy wejściu. Obecny był nawet prezes szpitala, co dowodziło, że starca nie można było traktować ulgowo.
Jenny nie miała jednak nastroju, by się nad tym zastanawiać. Wysiadła z karetki i zapytała: "Czy sala operacyjna jest przygotowana?"
"Tak,






