Widząc Aleca samego w kuchni, Jenny zrobiło się go trochę żal. – Usiądźcie, proszę, a ja pójdę mu pomóc w kuchni – powiedziała braciom.
– Idź, idź. – Zack odprawił ją machnięciem ręki. – Wszyscy jesteśmy rodziną. Nie ma potrzeby być aż tak uprzejmym.
Z tymi słowami Jenny opuściła salon i skierowała się do kuchni. Twarz Gilberta pociemniała jednak z powodu słów, które przed chwilą wypowiedział Zack






