Następnego ranka Jenny i Alec wyruszyli w podróż do Orchid Village. Przed wyjazdem Jenny z niedowierzaniem wpatrywała się w bagażnik samochodu, wypełniony po brzegi wszelkiego rodzaju prezentami. – Zabieramy dzieci do Parrington. To nie są świąteczne odwiedziny.
– Jedno nie wyklucza drugiego. – Uśmiechnął się promiennie i dodał: – Jedziemy na spotkanie z twoimi krewnymi, którzy opiekowali się tobą






