Trener personalny spojrzał na Simone. Oczywiście, że ją znał. – Ma pani na myśli pannę Bloom? Znam ją. Jej trenerem jest mój brat. Są blisko. Czasami nawet razem wychodzą coś zjeść. – Zaakcentował fragment o wspólnym jedzeniu, a Jenny od razu zrozumiała aluzję.
Wyjęła z portfela kolejny plik banknotów i powiedziała cicho: – Przyprowadź tu brata. Zrób to tak, żeby nie zauważyła.
– W porządku. Może






