OCZYMA RAMONA
W chwili, gdy Blane przygotowywał się do wyjścia po naszym zakładzie, bębny zaczęły dudnić z mocą.
– Co to? – zapytałem, nie przypominając sobie, bym zlecał jakiekolwiek obwieszczenie.
– Nie sądzę, by to podlegało twojej jurysdykcji – zaśmiał się Blane.
– Co to ma znaczyć… ach… – Pokiwałem głową, zdając sobie sprawę, co się dzieje.
Starszyzna zwykle odpowiadała za polowanie-bufet prz






