POV SONII
Trzęsłam się jak liść na wietrze, choć byłam przyklejona do ciała Ramona.
– Sonia, muszę, żebyś stanęła za mną.
Nie musiałam tego słyszeć dwa razy. Skoczyłam za niego i schowałam twarz w jego plecach.
Stanął twarzą w twarz z wężem, który podniósł swój brzydki łeb. Nienawidziłam węży. Ich skóra miała moc uzdrawiania, ale poza tym mnie przerażały.
Nie widziałam, co robi, ale wiedziałam, że






