Lorena szła ścieżką, gdzie spoczywały ciała jej rodziców, bez towarzystwa pokojówek.
Jak zwykle, podczas każdej wizyty, zostawiała je za sobą, tłumacząc to potrzebą pobycia w samotności.
Oczywiście, nie była to stuprocentowa prawda, że tylko dlatego potrzebowała samotności.
Część powodu, dla którego musiała przychodzić sama, stała tuż obok wielkiego dębu, wpatrując się w przestrzeń.
Jak w grze, kt






