OCZYMA SONII
Kiedy otworzyłam oczy, wjeżdżaliśmy na teren opuszczonego domu.
Serce podskoczyło mi z ekscytacji i ulgi, że dotarliśmy tu bez większych problemów.
– Wyglądasz na całkiem zachwyconą – zaśmiał się Jed.
– Och, nie masz pojęcia. Jestem tak szczęśliwa, że mogłabym wybuchnąć.
– Cieszę się, że tak jest.
Zaparkował samochód, a ja wyskoczyłam, lustrując wzrokiem otoczenie.
– Ostatni raz byłaś






