SONIA, PERSPEKTYWA PIERWSZOOSOBOWA
W pokoju czułam się jak w pułapce, powietrze gęste od napięcia, gdy wraz z Ivy pochylałyśmy się nad mapą rozłożoną na stole. Światło świec migotało, rzucając cienie na starannie zaznaczone terytoria i notatki. Moje palce zawisły nad północną granicą, gdzie Cade wpadł w zasadzkę.
– Coś nam umyka – powiedziałam, ledwie słyszalnie. – Lorena zawsze była przebiegła, a






