Rozejrzałem się po chichoczących wilkołakach, których nazywałem swoją rodziną. Oczy miałem szeroko otwarte, patrząc na nich wszystkich. Trudno było zachować powagę, gdy wyobrażałem sobie pucołowatego wilka hasającego przez las. Zacisnąłem mocno powieki, walcząc ze sobą, aż w końcu poddałem się śmiechowi. Naresh już ryczał w mojej głowie, a ja do niego dołączyłem.
– Ile oni wszyscy przytyli?
Hector






