Spojrzałem w lusterko wsteczne i zobaczyłem za nami cały konwój. Mieliśmy wiele ciężarówek wypełnionych zapasami, a potem mnóstwo Hummerów. Wyglądało to, jakbyśmy przemieszczali armię – co w istocie robiliśmy – ale dziwnie było widzieć to za sobą, jadąc nadmorską drogą. Zeke wskazał na coś dalej na drodze; na klifie przy szosie stały dwie postacie.
„Mamo, ustaw portal. Jesteśmy blisko.” Sięgnąłem






