– Khu, khu, khu! – Jej bezpośredniość całkowicie zbiła Silasa z tropu. Zakrztusił się gwałtownie, omal nie wypluwając makaronu na wszystkie strony.
Spojrzał na Emmę i zasłonił usta dłonią, zanosząc się gwałtownym kaszlem. Jego szlachetna, przystojna twarz w jednej chwili oblała się rumieńcem. Czerwień uderzyła na policzki, dotarła aż po same czubki uszu, a nawet spłynęła na szyję, rozkwitając deli






