Lucien patrzył na Emmę, a w jego oczach malowała się rozpacz. Gdyby naprawdę miało być aż tyle młodych, panika byłaby niczym – całkowicie by się załamał.
Emma zasnęła w pokoju Luciena, pozwalając, by cisza i ciepło otuliły ją niczym łagodny przypływ.
Wyszła z niego dopiero wtedy, gdy kolacja była już prawie gotowa.
Kiedy zamykała drzwi do pokoju Luciena, te sąsiednie nagle się otworzyły. Pojawił s






