W końcu jednak Malrik powstrzymał impuls, by znów pocałować Emmę.
– Panno Tibarn… Kolacja gotowa… – Jego głos był ochrypły nie do poznania; brzmiał w nim zmysłowy powab zrodzony z wciąż tlącego się pożądania.
Emma wydała z siebie niewyraźny dźwięk w odpowiedzi, a jej głos był niezwykle łagodny. Jej umysł wciąż był oszołomiony ich niedawnym pocałunkiem.
Nie — w takich sytuacjach można mnie już uważ






