Troy
Hayden siedział na kamieniu, głośno przeżuwając coś, co wyglądało na kawałek suszonego mięsa. Skrzywiłem się na ten dźwięk, zmieniając pozycję, żeby wygodniej usiąść na zimnej, ubitej podłodze tunelu.
– Nie musisz dziękować za ubranie – rzucił Hayden – Pomyślałem, że mogę ci okazać ostatnią uprzejmość i oszczędzić widoku twoich jąder tarzających się w błocie, podczas gdy czekamy na, uh, cokol






