Perspektywa Sorena
Od dni całymi szukałem Rosalie i wciąż wracałem z pustymi rękami.
Nie było łatwo śledzić jej trop, unikając jednocześnie wszystkich innych grup grasujących po lesie.
Nagle północne terytorium zaroiło się od różnych sił. Oprócz tajemniczej watahy z Zimowego Lasu, byli tam nie tylko ludzie z królestwa mojego wuja, którzy z radością pozbawiliby mnie głowy, gdyby tylko na mnie trafi






