Maeve
– Po prostu wyszedł? Tak… wstał i wyszedł? – Gemma skubała paznokcie, patrząc na mnie z kanapy. Byłyśmy w atrium, wznoszącej się na cztery piętra dobudówce z tyłu zamku, gdzie okna sięgały sufitu, a niemal mikroskopijne węże biegły wzdłuż belek, spryskując setki roślin stałym strumieniem mgiełki. Wyobrażałam sobie, że dżungla wygląda i pachnie właśnie tak.
Dotknęłam jednego z liści ogromnego






