Maeve
– Nie mówić swojego imienia? Dlaczego?
– Tylko w tym kontekście. Ja nie… nie możemy…
– Wiem – powiedziałam pospiesznie, czując się głupio. To nie może być nic osobistego. To musiał mieć na myśli. Wierciłam się, spoglądając za niego w stronę drzwi. Poszedł za moim wzrokiem, po czym gwałtownie odwrócił głowę, spoglądając na mnie poważnie.
– Zostaw ich w spokoju, Maeve. Wiem, co kombinujesz.
–






