Rowan
Mógłbym pocałować kamienistą, smaganą wiatrem plażę, gdy nasz statek w końcu dotarł do małego portu Czerwonych Jezior. Podróż była najtrudniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiłem, i byłem pewien, że umrę co najmniej dwa razy, zanim w końcu zobaczyliśmy w oddali faliste wzgórza i ośnieżone szczyty górskie terytorium Czerwonych Jezior.
Cenny ładunek, nasze panele słoneczne, przetrwał podróż






