Hanna.
Woda. Szedłem przez nią. Nie, po niej, moje stopy spowijała wzburzona, biała piana fal. Słyszałem jej śpiew w oddali, tę samą samotną pieśń, którą zawsze śpiewała.
Kim jesteś? – spytałem, a mój głos odbijał się echem nad bezkresnym horyzontem, gdzie na mile i mile rozciągała się tylko woda.
Ale tam był, ten biały budynek w oddali, mała, jałowa wyspa wznosząca się nad morzem. Spojrzałem w gó






