*Ciana*
Frustracja kipiała we mnie na samą myśl o Theo i o tym, jak nierozsądnie się zachowywał, upierając się, żeby wracać teraz do zamku, kiedy mój wataha znalazła się w tak kryzysowej sytuacji.
On, ze wszystkich ludzi, powinien rozumieć, jak ważne jest służenie swojemu ludowi.
Nogi zaniosły mnie do domu watahy, niedaleko mojego własnego. Mama i tata zdecydowali, że nie będziemy mieszkać w ogrom






