*Ciana*
Podróż powrotna do zamku była cicha i długa. Przez długie godziny siedziałam na siedzeniu naprzeciwko Theo, ale tak jak w drodze tutaj, nie rozmawialiśmy zbyt wiele – z tą różnicą, że tym razem nie byłam na niego zła. Byłam zła na siebie.
Nadarłam się jak głupia, a wszystko na nic. Wprawdzie odkryłam, że w mojej watasze narasta kilka problemów, ale nie rozwiązałam żadnego z nich. A co gors






