Rowan-Valoria
No i się zaczęło.
Nie zdążyliśmy długo pospać, kiedy wojownicy Damiana znowu nas znaleźli. Tata poprowadził nas głębiej w las, przez rzekę, próbując zawrócić w kierunku Mirażu, ale było za późno. Las był pełen wilków. Byliśmy we dwóch przeciwko niemożliwej sile.
– Z jakiej watahy mówiła ta kobieta, że pochodzi? – zapytał tata, jego głos łamał się w umysłowym połączeniu, gdy zaczęliśm






