– Gotowa? – zapytał Warren, wystawiając głowę z łazienki.
Zacisnęłam sznurki od bluzy z kapturem, mocno otulając nią głowę.
– Gotowa. Czyż nie wyglądasz elegancko? – zapytałam, odwracając się, by posłać mu złośliwy uśmieszek.
Warren rozłożył ramiona i obrócił się z boku na bok. – Chyba nie wyglądam tak źle.
– Nie ma szans – droczyłam się, wystawiając język.
To był wieczór randki Warrena z fałszywą






