Maeve
Rowan i ja szliśmy w ciszy ścieżką prowadzącą od domu do starej wioski. Małe chaty z bali były rozsiane po lesie, z ich kominów unosił się dym, który wisiał w powietrzu, mieszając się z padającym śniegiem.
Gdyby tata wiedział, że idę na spacer z Rowanem, zatrzymałby mnie, kazałby mi się położyć i słuchać, jak wszyscy kłócą się o mój stan. Ale na świeżym powietrzu czułam się lepiej, a nasz po






