Demarco wyszedł z cienia z posępnym wyrazem twarzy.
– Demarco, co ty robisz?! – krzyknął Warren. Był oszołomiony.
– Przepraszam. – Demarco wpatrywał się w Tallis i Warrena w klatce, wyglądając na strapionego i rozdartego.
– Dlaczego? – zapytałam. Gniewu i konsternacji w moim głosie nie dało się ukryć.
Wcale nie tak wyobrażałam sobie resztę wieczoru. Wstałam z ziemi, żeby stanąć twarzą w twarz z De






