Miał w sobie coś zwierzęcego, dzikie stworzenie, które desperacko pragnęło zaspokoić jakąś mroczną żądzę. Byłam jego naczyniem, jego zabawką, i ta myśl wprawiła mnie w orgazm, który wyrywał z mojego gardła pisk za piskiem.
"Tak! Tatusiu, tak! Dochodzę, tatusiu! Sprawiasz, że twoja córeczka dochodzi!"
"Kurwa!" ryknął William, dziko wypychając biodra, gdy moje ścianki zacisnęły się wokół niego. Czuł






