Zaczyna się od dzwonów.
Piskliwe i szaleńcze, niosą się echem po pałacu niczym bicie dzwonu na trwogę – przecinając muzykę, blask i westchnienia. Niegdyś idealna sala balowa pęka w szwach pod naporem tego dźwięku, jakby sam świat nas ostrzegał.
W górze drży ogromna szklana kopuła.
Shoal stoi na środku sali balowej, z rękami wciąż uniesionymi, gdy pierwszy cień przecina morze. Początkowo jest subte






