Pałac jęczy jak żywa istota.
Żyły Ciemnoświatła rozciągają się po podłodze grubymi, rozgałęziającymi się smugami, wspinając się po kolumnach i wnikając w szklane ściany. To, co kiedyś było wypolerowanym, nieskazitelnym kryształem – architektonicznym cudem Wschodniego Zmierzchu – zamienia się w przewodnik. W broń. W usta.
Pod bosymi stopami czuję brzęczenie – niskie, stałe, pierwotne. To nie tylko






