languageJęzyk

Rozdział 10 Prowokacja

Autor: Avelon Thorne 4 kwi 2026

Carl skinął uprzejmie głową w stronę Zane’a. Następnie, zwracając się do Sonii, uniósł lekko kąciki ust.

– Słyszałem od Charlesa, że brałaś kiedyś lekcje tańca. Mogłabyś mnie nauczyć?

Sonia była w niespodziewanie dobrym nastroju.

– Nie ma problemu.

W ten sposób oboje weszli na parkiet, trzymając się za ręce. Gdy Zane doszedł do siebie, potrząsnął głową i westchnął.

– Ten model to niezły numer, co?

W końcu Carl był modelem, więc z łatwością mógł nauczyć się tańczyć.

Już dawno poprosił DJ-a o zmianę oświetlenia, więc tańczyli synchronicznie na rozgwieżdżonej scenie.

Tymczasem Charles gwizdał, popijając drinka.

Minęły lata, odkąd Sonia ostatnio tańczyła; przy ostatnim ruchu jej obcas stracił stabilność i nagle upadła.

Carl był szybki – położył swoje duże dłonie na jej plecach, by ją podtrzymać. Tym samym wciągnął całe jej ciało w swoje ramiona.

Sonia przywarła do niego. W tej chwili mogła niewyraźnie usłyszeć bicie jego serca.

I właśnie to zobaczył Toby, gdy wszedł do środka.

Kobieta, która zazwyczaj była łagodna i dystyngowana, teraz leżała w ramionach innego mężczyzny jak czarująca, seksowna kusicielka.

Twarz Toby'ego zamarzła natychmiast – stała się ponura i przerażająca.

Carl szepnął do ucha Sonii:

– Soniu, on tu jest.

Sonia już dawno dostrzegła mężczyznę w wielkim lustrze naprzeciwko niej. Mimo to uśmiechnęła się, jakby go nie widziała, i założyła niesforny kosmyk włosów za ucho.

– Hmm. Jestem trochę głodna. Chodźmy najpierw coś zjeść.

Słysząc to, Carl puścił ją i zeszli z parkietu.

Przechodząc obok Toby'ego, zatrzymał się na chwilę i uniósł powieki. Z punktu widzenia Toby'ego była to jawna prowokacja.

– Soniu Reed, zatrzymaj się natychmiast!

Sonia stanęła, odwrócona do niego plecami. Odwróciła się, a kącik jej ust uniósł się w płytkim łuku.

– Dlaczego pan przyszedł, panie Fuller? Jeśli dobrze pamiętam, nie było pana na liście gości, prawda?

Toby najpierw zerknął na Carla; zmrużył oczy, widząc lekko wrogie spojrzenie młodego mężczyzny.

Następnie powiedział do Sonii:

– Myślę, że powinnaś być nieco bardziej ostrożna. Masz tyle skandali zaraz po naszym rozwodzie. Choć tobie pewnie jest wszystko jedno, rodzina Fullerów wciąż musi dbać o swoją reputację.

Sonia była rozbawiona jego słowami.

– Cóż, nawet jeśli tak jest, to nie twoja rola, by mnie pouczać. Poza tym, z kim jestem, nie ma z tobą nic wspólnego.

– Mylisz się. Nie jestem wścibski, ale twoje głośne plotki dotarły już do uszu mojej babci. – Toby stał tam ze spokojną twarzą, a jego wzrok rozpływał się w mroku nocy.

Uśmiech Sonii zamarł.

– Seniorka rodu Fuller wróciła?

– Tak, i nie tylko to – chce się z tobą widzieć. – Toby wykrzywił usta chłodno i zerknął na Carla stojącego za nią. Sarkastycznym tonem dodał: – Oczywiście, jeśli jesteś zbyt zajęta randkowaniem, nie musisz iść.

Po tych słowach odszedł, nie oglądając się za siebie. Wyraz twarzy Sonii był skomplikowany; po chwili zastanowienia postanowiła pójść za Tobym.

– Soniu.

Widząc, że Carl też chce iść, odwróciła się, by go uspokoić:

– Nie martw się. Poradzę sobie.

Patrząc na oddalającą się Sonię, blask w oczach Carla przygasł.

W tym momencie zauważył postać w rogu.

Zane podszedł z zakłopotaną miną i kaszlnął lekko.

– Um... słyszałem ich rozmowę, kiedy paliłem na zewnątrz.

Carl, który miał obojętny wyraz twarzy, zignorował go.

Zane dotknął nosa, rozbawiony wrogością Carla wobec niego.

– Jesteś zakochany w Sonii, prawda? Nie martw się, stary. Nie planuję ci jej ukraść.

Carl rzucił mu tylko chłodne spojrzenie.

– Na zewnątrz wieje, panie Coleman. Myślę, że powinien pan wrócić wcześniej. – Po tych słowach odszedł.

Zane był przez chwilę zaskoczony. Potem potrząsnął głową i roześmiał się.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki