languageJęzyk

Rozdział 5 Kto napisał pamiętnik?

Autor: Avelon Thorne 4 kwi 2026

Po pożegnaniu z Charlesem i Carlem Sonia wróciła do starego domu swojego ojca.

W domu wszędzie był kurz, co oznaczało, że od dawna nie był sprzątany.

Sonia natychmiast założyła fartuch i zaczęła sprzątać.

Pod sofą znalazła zdjęcie ślubne z Tobym. Na zdjęciu uśmiechała się jak kwiat; tymczasem Toby, stojący obok niej, był obojętny, z niecierpliwością malującą się między brwiami.

Obok leżał też jej pamiętnik.

Pamiętnik zawierał zapiski o tym, co Toby lubi jeść, czego używać, oraz listę jego hobby.

Wcześniej jej życie kręciło się wokół Toby'ego. Bardzo się starała dbać o to ciężko wywalczone małżeństwo, ale rzeczywistość wymierzyła jej siarczysty policzek.

Myśląc o tym, Sonia podniosła głowę i zmusiła się do powstrzymania łez.

W następnej sekundzie rozległ się sygnał wiadomości, a kiedy wzięła telefon do ręki, okazało się, że wysłał ją Carl.

„Soniu, pomogłaś mi sześć lat temu, a teraz ja pomogę tobie. Zapomnij o przeszłości i rób, co tylko chcesz. Będę twoim oparciem”.

Ciepło otuliło serce Sonii, gdy to czytała.

Chociaż wiedziała, że Carl powiedział to z dobrej woli i po prostu chciał się jej odwdzięczyć, nie chciała już na nikim polegać. Odkąd poślubiła Toby'ego, schowała cały swój temperament i osobowość, by być dobrą żoną; prawie zapomniała, jak fajna i beztroska kiedyś była.

Biorąc telefon do ręki, Sonia wybrała numer.

– Sonia, czego jeszcze chcesz? – Obojętny głos Toby'ego rozbrzmiał po drugiej stronie.

Jej głos również był chłodny, jakby był dla niej obcym człowiekiem.

– Jutro jest poniedziałek. Pamiętaj, żeby iść do Urzędu Stanu Cywilnego, by dopełnić procedur rozwodowych.

Toby zmarszczył brwi.

– Ty...

Zanim zdążył dokończyć, rozłączyła się, zostawiając Toby'ego ściskającego mocno telefon i wpatrującego się zimnymi oczami w pustą przestrzeń.

– Toby, kto dzwonił? – Na łóżku w ich sypialni Tina spojrzała z ciekawością na balkon, gdzie stał Toby.

Słysząc to, Toby odłożył telefon i udał, że nic się nie stało. Następnie podszedł obojętnie i docisnął kołdrę przykrywającą dziewczynę.

– To nic takiego. Weź najpierw swoje lekarstwo.

Blada twarz Tiny sprawiłaby, że każdy by jej współczuł; trzymała mężczyznę za rękę i wydęła usta żałośnie.

– Lekarstwo jest za gorzkie, a smak tak silny, że robi mi się niedobrze.

Toby uniósł brwi.

– Ale kiedy byliśmy korespondencyjnymi przyjaciółmi, czy nie mówiłaś, że nie boisz się goryczy w lekarstwach? Bądź grzeczna. Szybciej wyzdrowiejesz, jak wypijesz lekarstwo.

Powiedział to tylko od niechcenia, ale nie zauważył błysku w oczach Tiny.

Wkrótce znów uniosła twarz. Jej duże oczy były wilgotne, gdy powiedziała:

– Dobrze. Wiesz, że zawsze będę cię słuchać.

Tina była w śpiączce przez sześć lat. Była chuda, a jej twarz była blada, ale jej osobowość pozostała taka sama, jak w czasach szkolnych.

Widząc ją w takim stanie, Toby poczuł litość.

– Następnym razem każę Tomowi zmienić płynne lekarstwo na tabletki.

Tina uśmiechnęła się słodko, po czym objęła go ramionami i zaczęła się pieścić.

– Jesteś najlepszy!

Po wyjściu z pokoju Toby zszedł na dół i zobaczył Jean idącą z miską zupy z żeń-szenia.

– Czy Tina czuje się lepiej?

– Właśnie skończyła brać lekarstwo i rozmawia przez telefon z rodzicami.

Jean uśmiechnęła się.

– Toby, ojciec Tiny jest prezesem Triforce Enterprise. Skoro zgodził się, żebyśmy zabrali Tinę do siebie, to znaczy, że zgodził się też na małżeństwo między wami. Musimy więc dobrze ją traktować i nigdy nie zaniedbywać jej potrzeb.

Widząc matkę opiekującą się Tiną, Toby nagle przypomniał sobie czas, gdy Sonia przeziębiła się w zeszłym roku.

Wtedy Jean wpadła w złość i demolowała rzeczy na dole, chcąc, by Sonia przygotowała kolację; ta druga mogła tylko zwlec swoje chore ciało na dół, by gotować.

Gdy tylko Toby poczuł w sercu lekkie ukłucie skomplikowanych emocji, uczucie to zostało odcięte, gdy przypomniał sobie, jak wjechała w Tinę samochodem i wykorzystała sytuację, by wyjść za niego za mąż – sama ściągnęła to wszystko na siebie.

Podczas gdy Toby był pogrążony w myślach, Jean rozejrzała się na lewo i prawo.

– Gdzie podział się Tyler? Nie widziałam go przez cały dzień.

Gdy tylko skończyła mówić, drzwi otworzyły się z hukiem i wyłonił się Tyler z posępną twarzą, pełen gniewu.

– Tyler! Co ci się stało? – Jean szybko odstawiła miskę i poszła sprawdzić, co z jej młodszym synem.

Tyler odtrącił jej rękę.

– Nic mi nie jest, mamo.

Wkrótce potem spojrzał na starszego brata z wahaniem i powiedział:

– Toby, widziałem dzisiaj Sonię w barze. Była bardzo blisko z pewnym modelem i wygląda na to, że łączy ich niezwykła relacja.

Twarz Toby'ego stała się zimna.

– Kto to był?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki