Widząc, jak tajemniczo zachowuje się Carl, Sonia poczuła ukłucie ciekawości.
– Najpierw powiedz mi, dokąd jedziemy, a ja zdecyduję, czy chcę tam jechać, czy nie.
Carl westchnął bezradnie.
– Soniu, co to byłaby za niespodzianka, gdybym ci powiedział?
Widząc jego zbolałą minę, Sonia nie mogła powstrzymać się od głośnego śmiechu.
Dokładnie w tym momencie z budynku wyszedł Toby i przypadkiem zobaczył mężczyznę pochylającego głowę i szepczącego coś do ucha Sonii. Nie wiedział, o czym rozmawiali.
Sonia uśmiechała się tak radośnie, a jej oczy lśniły blaskiem.
Miał już wsiadać do samochodu, ale zatrzymał się i odwrócił, by spojrzeć na parę chłodnym, lodowatym wzrokiem.
Odkąd się pobrali, nigdy się tak nie śmiała.
W uszach wciąż brzmiało mu jej nieustanne zrzędzenie o trywialne sprawy, a jej oczy wydawały się pełne ostrożności za każdym razem, gdy na niego patrzyła.
Właściwie nie podobał mu się widok jej szczęścia; czuł irytację.
Kto by pomyślał, że po rozwodzie zmieni się tak diametralnie; emanowała oślepiającym blaskiem, płynącym z samego jej wnętrza.
Czy to wszystko z powodu tego mężczyzny? Toby wykrzywił kącik ust w drwiącym uśmieszku. Niewierna kobieta, która nie ma do siebie szacunku, w ogóle nie była warta jego czasu!
– Szefie? – Widząc, że jego przełożony nie wsiadł do samochodu, Tom Brown ostrożnie zawołał Toby'ego.
Słysząc to, Toby odwrócił wzrok i wsiadł do auta.
– Wracamy do biura.
Tom nie był pewien, czy to tylko jego wyobraźnia, ale czuł, że szef jest wściekły, a wyraz jego twarzy był doprawdy przerażający...
Sonia właśnie wsiadła na miejsce pasażera i kątem oka dostrzegła odjeżdżającego Toby'ego. Gdy samochód ruszył, wpatrywała się tępo w migające za oknem drzewa.
Carl dostrzegł smutek w jej oczach i spokojnie stłumił własne emocje.
– Soniu, o czym myślisz?
Sonia ocknęła się i uśmiechnęła.
– O niczym ważnym.
Patrząc na profil Carla, Sonia pomyślała, że jego rysy twarzy są bardzo wyraziste, mające w sobie coś z urody mieszańca.
Toby słynął z przystojnego wyglądu w czasach szkolnych, ale Carl wcale mu nie ustępował. Z szerokimi ramionami, smukłą talią i długimi nogami mógłby równać się z międzynarodowymi supermodelami.
– Hmm... właściwie dlaczego wybrałeś branżę modelingową? – Sonia kiedyś myślała, że z jego dobrymi ocenami wybierze karierę akademicką.
– Cóż, na początku poszedłem na przypadkowe przesłuchanie, ale nie sądziłem, że po tym po prostu wejdę w ten świat. – Spoglądając w lusterko wsteczne, zerknął na Sonię i udał, że pyta od niechcenia: – Dlaczego? Nie podoba ci się ta branża?
Sonia potrząsnęła głową, a jej spojrzenie było łagodne.
– Nie o to chodzi. Dopóki masz dobre życie i błyszczysz w swojej dziedzinie, dla mnie to bez różnicy.
Słysząc to, młody mężczyzna uśmiechnął się i pewnie zahamował.
– Jesteśmy na miejscu.
Przed nimi stał dość staroświecki, dwupiętrowy budynek w zachodnim stylu. Na wiklinowym krześle siedział siwowłosy starzec, popijając herbatę.
Staruszek odwrócił się i uśmiechnął do niej lekko.
– Witaj, moje dziecko.
Sonia zamarła, nie mogąc uwierzyć, kto przed nią stoi.
Starzec westchnął.
– Słyszałem o wszystkim, Soniu. Biedactwo.
Ze łzami w oczach rzuciła się do kolan starca.
– Dziadku! Gdzie byłeś przez ten cały czas?
Sześć lat temu skradziono fundusze z Paradigm Co., a wszystkie dowody wskazywały na jej ojca. Z tego powodu nie tylko został wyrzucony z zarządu, ale także trafił za kratki. Następnie jej macocha i przyrodnia siostra uciekły z resztką pieniędzy. Wszystko to doprowadziło jej ojca do odebrania sobie życia.
Starzec wyjaśnił:
– Prowadziłem śledztwo w sprawie kradzieży funduszy firmy. Odkryłem, że miało to związek z Triforce Enterprise; twój ojciec został kozłem ofiarnym.
Triforce Enterprise było największą firmą deweloperską w mieście. Jej prezesem był Titus Gray, który był nikim innym jak ojcem Tiny.
Podczas gdy Sonia rozmyślała, starzec wyciągnął dokument i włożył go w jej dłoń.
– Dziecko, to jest 51% udziałów w Paradigm Co. Nie pytaj, jak je zdobyłem, ale wiem, że teraz tego potrzebujesz.
Słysząc to, Sonia zacisnęła usta i spoważniała.
– Znajdę osobę, która wrobiła mojego ojca i udowodnię jego niewinność. Dziadku, z pewnością cię nie zawiodę.






