– Wiem. – Sonia rozumiała dylemat Rose, kiwając głową z uśmiechem.
– Więc, czy jesteś pewna, że nie winiasz Toby’ego, Soniu? – Rose spojrzała na nią i zapytała.
– Cóż, jak sama powiedziałaś, nie był wtedy przy zdrowych zmysłach, więc nie ma sensu go winić. Poza tym i tak nie działał z własnej woli. – Sonia wypuściła powietrze z westchnieniem.
– Wiesz, że Toby był zahipnotyzowany? – Rose wyglądała






