Toby usiadł, objął ją w talii i pocałował w policzek. – Tak.
– Och, paliłeś. – Sonia zmarszczyła brwi, gdy poczuła smród tytoniu. Odciągnęła jego twarz, by nie mógł jej więcej pocałować.
Toby był zaskoczony; powąchał samego siebie. – Aż tak czuć?
– Nie, ale czuję to. – Pokręciła głową. Wcale nie był to duszący zapach. Właściwie miał w sobie nutę słodyczy, ale nie lubiła tytoniu, więc nie lubiła ró






