Pół minuty później Rhea ponownie usłyszała zbliżające się kroki. Zirytowana, otworzyła oczy. "Czy ty…"
Słowa uwięzły jej w gardle.
To był George.
Był ubrany w elegancki garnitur. Stojąc prosto i z opanowaniem, emanował spokojem i powagą. Czyste cięcie jego krótkich włosów nadawało mu ślad niesforności, który nie do końca pasował do wizerunku człowieka władzy.
Spojrzenie George'a było opanowane, gd






