Zelena.
Kilka godzin później siedziałam na huśtawce na werandzie, spoglądając na wioskę; słońce zniknęło za drzewami, a letnie powietrze było gęste od oczekiwania. Przygotowania do jutrzejszej wieczornej imprezy trwały w najlepsze. Kilku potężnie zbudowanych członków stada prawie skończyło stawiać coś, co przypominało podwyższoną platformę lub scenę, a długie stoły piknikowe były przed nią ustawia






