Zelena.
– Gunner – wydusiłam z siebie cicho. Wbił we mnie swoje ciemne oczy i zadrżałam. Jego zazwyczaj jasnoniebieskie tęczówki były zwężone w szparki i niezwykle mroczne. Usta miał wykrzywione, by wyeksponować w pełni wysunięte i przesiąknięte krwią kły. Zaschnięta krew pokrywała jego brodę, szyję i klatkę piersiową, a moim pierwszym instynktem było ją z niego zlizać. W chwili, gdy nasze spojrze






