Whiskey.
Gdy nikt się nie zjawił, odciągnęłam wielkoluda od drzwi i oparłam go o ścianę. Sprawdziłam, czy korytarz jest czysty, zamknęłam drzwi i przeszłam do kolejnego pokoju. Musiał należeć do wielkiej ośmiornicy; drzwi były szeroko otwarte, a wewnątrz pachniało nim. Już miałam się odwrócić, gdy błysk czegoś na szafce nocnej przykuł moją uwagę. Zahahewałam się przez sekundę, ale ciekawość wzięła






