Zelena.
Razem ze Smithem udaliśmy się z powrotem do głównego domu, z Tobiasem depczącym nam po piętach. Usiedliśmy na huśtawce na werandzie, a Tobias usadowił się na balustradzie naprzeciwko nas. Przez minutę czy dwie siedzieliśmy w milczeniu, podczas gdy Smith delikatnie nas rozhuśtywał. Przesunęłam wzrokiem po profilu jego twarzy, gdy patrzył na wioskę. Jego ciemnorude włosy układały się w potar






