Zelena.
– Venus. Dobra Bogini, to było coś niesamowitego, nie uważasz? – powiedział Smith sennym tonem.
– Cóż, mogłabym zaaranżować kolejną wizytę wilczyc z Zaćmienia Księżyca. I złożyć prośbę o konkretną dyplomatkę – powiedziała Lunaya u podnóża schodów na werandę.
– Cześć – powiedziałam ze szczerym uśmiechem.
– Co wy tu robicie? – zapytałam, próbując z trudem wstać. Na szczęście Smith popchnął m






