Whiskey.
Podróż przez wodę ciągnęła się w nieskończoność i była potwornie nudna. Na szczęście woda była spokojna. Ale łódź płynęła kurewsko wolno. Udało mi się wyciągnąć zaledwie dziewięć węzłów, zanim zaczęłam się obawiać, że zaraz się rozpadnie. Co oznaczało, że czeka mnie długa noc. Zdrzemnęłam się, przekartkowałam znalezioną książkę, pogrzebałam przy rurach, nad którymi pracował ten starzec, i






