Whiskey.
Nie miałam mu nic do zaoferowania. Nic prócz bólu i śmierci. Zapatrzyłam się w jego oczy głębokie niczym ocean. Odwzajemniał moje spojrzenie z całym oddaniem, na jakie było go stać. Patrzył na mnie, jakby był gotów rzucić się na stos i spłonąć żywcem, byle tylko wywołać mój uśmiech. Jego gęste, długie rzęsy mrugały i trzepotały na tle perfekcyjnej, karmelowej skóry. Niewielki pieprzyk na






