Zelena.
Micha był zbyt słaby, ledwie trzymał się na nogach.
„Tojad, skarbie, nie dam rady” – wysapał z wyczerpaniem.
„Proszę, tatusiu, uwolnij mnie” – płakała Aurora, szarpiąc jeszcze mocniej za ramię. Micha pochylił się i położył jedną dłoń na jej twarzy, drugą opierając ciężar swojego ciała na podłokietniku krzesła.
„Nigdzie nie idę, skarbie, jestem tuż obok” – powiedział łagodnie. Brzmiał na wy






