Zelena.
Po powrocie do domu wbiegłam po schodach, kierując się prosto do pokoju dziecinnego. Cała ta sytuacja sprawiała, że wariowałam z paranoi. Wiedziałam, że Smith użyłby więzi, gdyby coś było nie tak, ale to wcale nie uspokajało mojej nadpobudliwej wyobraźni. Pośpiesznie pchnęłam drzwi i wkroczyłam w mrok sypialni dzieci. Przystanęłam w progu, wsłuchując się w ich ciche, urocze pochrapywanie,






