Zelena.
– Panikujesz – szepnął Tobias.
– Jasne, że kurwa panikuję. Mogą tu być po to, by skrzywdzić moje dzieci – warknęłam cicho. Tobias ujął moją dłoń i przycisnął do swojego policzka.
– Nikt nigdy nie skrzywdzi tych dzieci, przysięgam – powiedział przekonująco. Wzięłam głęboki wdech i powoli go wypuściłam. Trudno mu było nie uwierzyć. Wiedziałam, że dla moich niemowląt byłby w stanie zabić; a t






