LYRIC
Czekałam pod drzwiami pokoju Luny Izoldy, wypatrując wyjścia Maddy.
Nie słyszałam ich rozmowy, a powstrzymanie się przed wtargnięciem do środka wymagało ode mnie nadludzkiej siły woli.
W końcu Maddy się pojawiła, wyglądając na jeszcze bardziej wściekłą.
— Hej, co się dzieje? — Ruszyłam za nią, gdy mnie mijała.
— Nic.
— Daj spokój, Maddy. Nie rób mi tego. Odchodzę od zmysłów z niepoko






