Oczami Judy
Kiedy wróciłam, Irene wciąż siedziała w sali balowej; tym razem popijała herbatę i wyglądała na znacznie spokojniejszą. Kiedy mnie zobaczyła, jej wyraz twarzy nieco złagodniał i dostrzegłam w jej oczach przeprosiny.
– Gdzie Selene Blackwell? – zapytała, spoglądając za mnie w stronę drzwi z lekkim zmarszczeniem brwi.
– Musiała iść – odparłam wzruszając ramionami. – Odpuściłam jej.
Irene






