Liście zaszumiały; powietrze się zmieniło, a z cienia wyłoniły się dwie postacie, gdy dotarliśmy na skraj lasu.
Od razu wiedziałam, że to Daisy Baldwin; jej oczy były szeroko otwarte, gdy postąpiła naprzód, a potem zobaczyłam stojącą obok niej Lilę. Coś zaczęło jaśnieć w materiale, który trzymała.
Oczy Daisy rozszerzyły się jeszcze bardziej, gdy zobaczyła ten blask.
— A więc... to jednak prawda —






