– Drugi Wuju, ty i Carlie wkrótce się rozwiedziecie, ty...
– Puszczaj ją! – Głos Zachary’ego był ostry i surowy, niczym klątwa rodem z zaświatów.
Jego twarz była tak przenikliwie zimna, że wyglądała groźniej niż lodowiec.
Zenios cofnął się o krok ze strachu i odruchowo puścił rękę Charlotte. Wpatrywał się w oblicze Zachary’ego, które było ponure jak zachmurzone niebo.
– Nie rozumiem... Drugi Wuju,






