Charlotte oniemiała.
Odwróciła głowę i spojrzała na Brysona tak, jakby patrzyła na szaleńca.
– Brysonie, kiedyś myślałam, że jesteś żałosny, ale teraz w końcu zrozumiałam. Ty i ta żmija Tiffany jesteście idealnie dobraną parą. Jedno z was chce znęcać się nad innymi, a drugie chce, by się nad nim znęcano. Nic dziwnego, że tak długo trzymała cię w nieświadomości, sypiając za twoimi plecami z tyloma






